wtorek, 29 kwietnia 2014

First

- Ola, Ola!- zawołała piskliwym głosikiem Julka wskakując na moje łóżko.
- Jeszcze chwilę- mruknęłam i nakryłam głowę kołdrą.
- No wstawaj!- mała nie dawała za wygraną- mamy dla ciebie niespodziankę!
- Jaką nieapodziankę?- na chwilę otworzyłam oczy, ale po krótkiej chwili z powrotem je zamknęłam. Usłyszałam śmiech Julki i czyjeść kroki. Potem ktoś zrzucił ze mnie kołdrę.- Ej!- krzyknęłam, ale zaraz wyskoczyłam z łóżka i rzuciłam się brunetowi na szyję.
- Stęskniłem się za tobą.- powiedział, a ja cmoknęłam go w policzek.
- Czemu nie mówiłeś, że przyjeżdżasz?
- Miała być niespodzianka.- odrzekł z uśmiechem.
- No tak.
- Chodź, bo mama czeka ze śniadaniem.- Julka pobiegła przodem, a my za nią udaliśmy się do kuchni. Na stole czekały już moje ulubione naleśniki, a w całym pomieszczeniu unosił się ich zapach.

- Cześć córeczko- zawołała mama stawiając na stole sok pomarańczowy oraz dodatkową porcję grzanek.
- Wow, co to za wykwintne śniadanie?- zapytałam siadając na metalowym krześle.
- Wyjątkowy dzień dzisiaj.
- Wszystkiego najlepszego!- krzyknęła Julka.
- Myślisz, że dlaczego przyjechałem?
- O Matko!- dopiero w tym momencie przypomniałam sobie, że dzisiaj jest ten dzień, na który czekałam całe życie. Moje 18-naste urodziny.
- Smacznego!- powiedział Stephan wchodząc do kuchni. Przytulił mamę, po czy zabrał z blatu kubek z kawą.
- Sara zje z nami?- zapytała moja rodzicielka krzątając się po swoim królestwie.
- Chyba jeszcze śpi.
- Ja chcę ją obudzić!- krzyknęła Julka. Mała nie dając się zatrzymać swojemu ojcu pobiegła do pokoju Sary. Zaczęłam się śmiać, na co mama oraz Stephan popatrzyli podejrzliwym wzrokiem. Po zjedzonym śniadaniu poszłam do swojego pokoju zamienić różową piżamkę na ciuchy, które nadają się do cywilizowanego świata.Ubrałam w to i uczesałam tak. Kacper pojechał coś załatwić. Obiecał, że po mnie wróci, ale skończyło się na tym, że to Stephan musiał zawieźć mnie tam gdzie miał to zrobić mój brat. Zawiązali mi czymś oczy. Pewnie jakimś szalikiem, żebym nie mogła nic widzieć. Po co to w ogóle?

*KACPER*
- Jonas zamknij się!- syknąłem. Hoffman cały czas nie mógł powstrzymać śmiechu.
- No przecież się nie odzywam.- odrzekł kukając zza zasłony.
- Co ty robisz?!
- Patrzę. Nie widzisz?
- Mordy debile!- krzyknął Reus wychodzą spod stołu.
- Widać cię!- zawołam Hoffman.
- A ciebie słychać.
- Spadaj.- Jonas rozglądną się po okolicy, a wzrok zatrzymał na swoim przyjacielu.- Erik, a co ty dzisiaj taki małomówny?
- Wydaje ci się.
- Będziesz cicho Hoffman?!
- A mogę iść po Olkę?
- A idź w cholerę!
- Zamknijcie żesz się!- warknął Sahin. Jonas wyszedł zza zasłony robiąc przy tym nieprawdopodobny szum. Tylko on był do tego zdolny. Największą niezdara w drużynie, ale i tak każdy go lubi.
- Tylko bądź cicho!- upomniałem go choć bardzo dobrze wiedziałem, że to jest niemożliwe.
- Ej debile, jak to ma być niespodzianka, to się zamknijcie!- krzyknął z drugiego kąta Reus.
- Dobra ja już nic nie mówię!- wrzasnął Hoffman już z prawie końca korytarza.-" Hoffman idioto"- pomyślałem i oparłem się o ścianę.
- Kacper!- szepnął Durm
- Czego chcesz?
- Twoja siostra to mnie w ogóle lubi?
- A czemu miałaby cię nie lubić?
- Nie no, tak tylko pytam.
- A! Zakochałeś się!
- Zamknij się!
- Mam rację?
- Spadaj!
- Ok jak chcesz, ale i tak się dowiem.
- Ciekawe skąd?
- Od Hoffmana
- To jest groźba?


*OLA*
     Stephan wysadził mnie pod budynkiem przypominającym nowoczesną resteurację. W drzwiach przywitał mnie Jonas.
- Nie podglądaj- upomniał mnie, gdy próbowałam zdjąć opaskę.
- Dobra.
- Chłopaki mają dla ciebie niespodziankę, także nie wystrasz się, bo pochowali się za zasłonami.- poinformował mnie.
- Czyli to jest ta niespodzianka?
- Kurde, wygadałem się.
- Ciii, to zrobimy tak ja będę udawać, że o niczym nie wiem, a ty się nie wygadasz, że, mi się wygadałeś.
- Dobra.
- ... Przecież ci mówię, że się w niej nie zakochałem!- usłyszałam głos Erika dochodzący zza zasłony.
- Ale sam to powiedziałeś przed chwilą!- krzyknął Kacper
- Zamknijcie się debile!- syknął Mitchell. Zaczęłam się śmiać.
- Yyhm!- chrząknął Jonas.
- Yyy...NIESPODZIANKA!- zawołali chórem wyskakując ze swoich kryjówek. Cała drużyna Borussii wydawała się być bardziej zaskoczona moją obecnością niż ja powinnam być ich.

- No więc sto lat, sto lat!- zaczął Kacper. Reszta chłopaków  dołączyła do śpiewania. Nie mogłam powstrzymać śmiechu. Po odśpiewaniu sto lat  chłopaki rzucili się na mnie i zaczęli przytulać. Wyściskali mnie, wycałowali, ale na koniec zostawiłam sobie brata. Wtuliłam się w niego i cmoknęłam w policzek.
- Dziękuję. Jesteś najlepszym bratem na świecie.- Jonas i Erik dali o sobie znać.- a wy jesteście najlepszymi kumplami.- przytuliłam ich obu.
- Erik, bo się zarumienisz!- krzyknął mój brat.
- Zazdrosny o Hoffmana?!
- Tsaa o Hoffmana.
- Chłopaki przestańcie!- zawołałam opierając ramię na barku Jonasa. Kacper głupkowato się wszczerzył. Potem przyszedł czas na tort. Zdmuchnęłam świeczki i zgodnie z tradycją pomyślałam życzenie. Nic wielkiego. Chciałam tylko żeby tego dnia tata chociaż zadzwonił do mnie. Na ten jeden, jedyny dzień  mogliby zapomnieć o tych wszystkich sporach i kłótniach. Ale muszę się zadowolić tym co mam, a mam przed sobą większą część Borussii. Próbowałam pokroić tort, jednak nie wychodziło mi to.
- Daj.- wyręczył mnie Erik.
- Dzięki.- Kacper w dalszym ciągu nie mógł przestać się śmiać.- Kacper podejdź tu.- chłopak spojrzał na mnie uradowanym wzrokiem- chuchnij. Ty jesteś pijany?- zaczął śmiać się jeszcze bardziej.
- Erik, a nie powinno być odwrotnie?- zapytał brunet głupkowato się uśmiechając. 
- O co ci chodzi?!- rzucił w niego kawałkiem, który miał zamiar właśnie nałożyć na talerz.
- Chcesz wojny, Durm?!- wziął do ręki ciasto i wycelował nim w kolegę.
- Ty zacząłeś!
- Ja?! A kto mi się tam za zasłonką pytał, no?!
- Dobra, Kacper uspokój się.- próbowałam ich rozdzielić- Na pewno masz rację.- Durm popatrzył ma mnie ze zdziwieniem, a Kacper dostał napadu śmiechu.- a teraz usiądź sobie, zjedz torcika.
- Widzisz, Erik nawet ona wie lepiej od ciebie!- krzyknął opierając się o krzesło.
- Spadaj!
- A o co wam właściwie chodzi?
- Nie ważne- odrzekli chórem. Nareszcie zaczęła się normalna impreza. Potem chłopaki zabrali mnie do klubu, gdzie spędziliśmy prawie całą noc. Już nie mogę się doczekać reakcji tych zdzir z mojej klasy, gdy dowiedzą się z kim spędzałam osiemnastkę. To takie piękne. A co do urodzin, to zdecydowanie najlepsze w moich życiu!



_________________________________________________________________

The end! Wow, nareszcie pierwszy skończony. Osiedziałam się nad nim, wymęczyłam, wypoprwiałam, a jakoś wyszło. Za błędy przepraszam, bo z moją ortografią jest jak jest ;c. Ale myślę, że się spodoba. ;*** miłego czytania. <33

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz